| poniedziałek, 22 sierpnia 2011 09:58 |
| Rozbici w pył |
| Wpisany przez Administrator |
|
Rozmiary niedzielnej porażki Nadnarwianki są szokujące. 0:6 w starciu z beniaminkiem rozgrywek – KS Łomianki to bolesny wynik. W XXI wieku pułtuszczanie tak wysoko jeszcze nie przegrali. Gdy w czerwcu Hutnik rozbił Nadnarwiankę 6:1, można było mieć nadzieję, że pułtuszczanie prędko nie przegrają różnicą tylu goli. Niestety już po trzech miesiącach, w kolejnym ligowym wyjazdowym meczu, Nadnarwianka uległa rywalowi jeszcze wyżej. Dodatkowo przegranej w Łomiankach spodziewało się niewielu. Podopieczni Mateusza Miłoszewskiego po pierwszej kolejce byli przecież współliderem rozgrywek.
Od początku meczu w Łomiankach grach przyjezdnych nie mogła się podobać. Goście oddali inicjatywę zespołowi ligowych nowicjuszy. Ci natomiast próbowali gry prostymi środkami, często atakując skrzydłami. Od początku szwankowała obrona pułtuszczan. Po raz pierwszy przyjezdni zostali skarceni w 35 minucie. Po ładnej akcji Łomianek, dośrodkowanie z prawej strony strzałem głową wykończył Dolewski. Już trzy minuty później było 2:0. Trzebuchowski wykorzystał bardzo bierną postawę pułtuskich stoperów i trafił do siatki.
Pułtuszczanie, którzy do Łomianek przyjeżdżali z nadzieją na zwycięstwo, jeszcze przed przerwą znaleźli się pod ścianą. Nim sędzia zakończył pierwsze czterdzieści pięć minut mogli jednak zdobyć kontaktowego gola. Najpierw strzał Jakuba Polniaka z rzutu wolnego odbił bramkarz gospodarzy Matracki. Chwilę później po uderzeniu z dystansu Michała Krzyżewskiego, piłkę trącił głową Emil Rembiejewski. Futbolówka przeleciała jednak nad bramką.
Po przerwie jakiekolwiek nadzieje pułtuszczanie mieli tylko do 58 minuty. Wówczas czerwoną kartkę ujrzał Andrij Kliuchyk. Ukrainiec, chyba mocno sfrustrowany swoją słabą postawą (zanotował mnóstwo strat), nie wytrzymał nerwowo i po ostrym starciu z rywalem kopnął go bez piłki. To był cos dla gości. Po kilkudziesięciu sekundach Łomianki zdobyły kolejnego gola. Po następnych pięciu minutach gospodarze doczekali się karnego po faulu bramkarza Jakuba Wiśniewskiego. Pewnym egzekutorem okazał się Dolewski.
Strzelecka kanonada trwała dalej. Rywal bezwzględnie wykorzystywał złą postawę Wiśniewskiego oraz całego bloku defensywnego. Wpuszczony na boisku Mike Mmaudewesi wcale nie uspokoił gry, a wniósł dodatkowy chaos. W 74 minucie po kolejnym dośrodkowaniu trafił głową Kamiński, a wynik ustalił Kossowski, który pokonał Wiśniewskiego strzałem z rzutu wolnego, choć pułtuski bramkarz powinien złapać lecącą w niego futbolówkę.
Po pierwszym dobrym meczu Nadnarwiankę Miłoszewskiego spotkało coś gorszego niż zimny czy nawet lodowaty prysznic. Porażka w Łomiankach to prawdziwa klęska. Największą zmorą zespołu jesienią będą zaś najprawdopodobniej kłopoty w destrukcji. Jedynymi jasnymi punktami w niedzielę byli napastnicy. Nie otrzymując praktycznie podań mogli zdziałać jednak niewiele.
Mateusz Leleń
Gdy w czerwcu Hutnik rozbił Nadnarwiankę 6:1, można było mieć nadzieję, że pułtuszczanie prędko nie przegrają różnicą tylu goli. Niestety już po trzech miesiącach, w kolejnym ligowym wyjazdowym meczu, Nadnarwianka uległa rywalowi jeszcze wyżej. Dodatkowo przegranej w Łomiankach spodziewało się niewielu. Podopieczni Mateusza Miłoszewskiego po pierwszej kolejce byli przecież współliderem rozgrywek.
Od początku meczu w Łomiankach grach przyjezdnych nie mogła się podobać. Goście oddali inicjatywę zespołowi ligowych nowicjuszy. Ci natomiast próbowali gry prostymi środkami, często atakując skrzydłami. Od początku szwankowała obrona pułtuszczan. Po raz pierwszy przyjezdni zostali skarceni w 35 minucie. Po ładnej akcji Łomianek, dośrodkowanie z prawej strony strzałem głową wykończył Dolewski. Już trzy minuty później było 2:0. Trzebuchowski wykorzystał bardzo bierną postawę pułtuskich stoperów i trafił do siatki.
Pułtuszczanie, którzy do Łomianek przyjeżdżali z nadzieją na zwycięstwo, jeszcze przed przerwą znaleźli się pod ścianą. Nim sędzia zakończył pierwsze czterdzieści pięć minut mogli jednak zdobyć kontaktowego gola. Najpierw strzał Jakuba Polniaka z rzutu wolnego odbił bramkarz gospodarzy Matracki. Chwilę później po uderzeniu z dystansu Michała Krzyżewskiego, piłkę trącił głową Emil Rembiejewski. Futbolówka przeleciała jednak nad bramką.
Po przerwie jakiekolwiek nadzieje pułtuszczanie mieli tylko do 58 minuty. Wówczas czerwoną kartkę ujrzał Andrij Kliuchyk. Ukrainiec, chyba mocno sfrustrowany swoją słabą postawą (zanotował mnóstwo strat), nie wytrzymał nerwowo i po ostrym starciu z rywalem kopnął go bez piłki. To był cos dla gości. Po kilkudziesięciu sekundach Łomianki zdobyły kolejnego gola. Po następnych pięciu minutach gospodarze doczekali się karnego po faulu bramkarza Jakuba Wiśniewskiego. Pewnym egzekutorem okazał się Dolewski.
Strzelecka kanonada trwała dalej. Rywal bezwzględnie wykorzystywał złą postawę Wiśniewskiego oraz całego bloku defensywnego. Wpuszczony na boisku Mike Mmaudewesi wcale nie uspokoił gry, a wniósł dodatkowy chaos. W 74 minucie po kolejnym dośrodkowaniu trafił głową Kamiński, a wynik ustalił Kossowski, który pokonał Wiśniewskiego strzałem z rzutu wolnego, choć pułtuski bramkarz powinien złapać lecącą w niego futbolówkę.
Po pierwszym dobrym meczu Nadnarwiankę Miłoszewskiego spotkało coś gorszego niż zimny czy nawet lodowaty prysznic. Porażka w Łomiankach to prawdziwa klęska. Największą zmorą zespołu jesienią będą zaś najprawdopodobniej kłopoty w destrukcji. Jedynymi jasnymi punktami w niedzielę byli napastnicy. Nie otrzymując praktycznie podań mogli zdziałać jednak niewiele.
Mateusz Leleń
|