| sobota, 10 września 2011 09:28 |
| ,,Iwan” zabrał remis |
|
Nadnarwianka poniosła właśnie trzecią porażkę z rzędu w lidze. Pułtuszczanie przegrali na wyjeździe z Huraganem Wołomin 0:1. Po raz kolejny podopiecznym Mateusza Miłoszewskiego zabrakło trochę doświadczenia i zimnej krwi.
Huragan to jedna z czołowych drużyn w lidze. Niestety, obecny terminarz Nadnarwianki spowodował, że pułtuszczanie do Wołomina jechali po ciężkich spotkaniach z Targówkiem i Przasnyszem, w których przegrywali.
Od początku sobotniego meczu gospodarze nie prezentowali jednak niczego szczególnego. Przez pierwsze pół godziny meczu gra toczyła się niemal wyłącznie w środkowej strefie boiska. Dość ciekawie wyglądała konfrontacja środkowych pomocników obydwu drużyn. Dyrygujący grą Huraganu Paweł Iwanowski, który jeszcze rok temu grał w barwach Nadnarwianki, wypadł lepiej od Andriej Kliuchyka jeśli chodzi o grę w ofensywie. Z drugiej strony Ukrainiec lepiej prezentował się w destrukcji, kilka razy rozbijając groźne akcje rywala.
Do przerwy bramki nie padły, ale też trudno o gole drużyny praktycznie nie stwarzają sobie strzeleckich okazji. Zresztą nawet najgroźniejsza akcja pierwszej odsłony nie została zakończona strzałem. W 40 minucie błąd Rafała Bonieckiego wykorzystał pomocnik Huraganu i wpadł z piłką w pole karne, dośrodkował, ale Stępniowi zabrakło centymetrów, aby dotknąć piłki i skierować ją do siatki. Nadnarwianka chciała odpowiedzieć, ale w pierwszej odsłonie stać ją było jedynie na kilka zupełnie niegroźnych uderzeń.
Ciekawiej zrobiło się dopiero po zmianie stron. Już w 48 minucie Fabian Kotarski znalazł się w dogodnej sytuacji po podaniu z głębi pola. Zdecydował się na strzał głową z pierwszej piłki, który bez trudu złapał golkiper gości. Gdyby 22-letni pomocnik przyjmował piłkę, a dopiero potem uderzał, akcja miałaby większe szanse powodzenia.
Następnym z pułtuszczan, który mógł zdobyć gola był Emil Rembiejewski. Dwukrotnie jego próby zostały jednak zablokowane przez defensorów rywala. Najpierw podawał mu Adam Warda, potem zagrywał Jakub Polniak. Gospodarze odpowiadali głównie strzałami z dystansu. Na te decydowali się przede wszystkim Iwanowski i czarnoskóry Kingsley. Całkiem dobrze w bramce gości bronił jednak Jan Baczyński, który debiutował w zespole Nadnarwianki. Pewne uwagi można było mieć właściwie jedynie do jego niezbyt pewnych interwencji przy dośrodkowaniach.
Gdy już wydawało się, że w meczu nie padną bramki, sposób na Baczyńskiego znalazł, po strzale z rzutu karnego, Iwanowski. W 85 minucie Boniecki w niezbyt groźnej sytuacji sfaulował stojącego tyłem do bramki rywala. Sędzia podyktował jedenastkę, już trzecią przeciw pułtuszczanom w tym sezonie. Po perfekcyjnym strzale Iwanowskiego piłka wpadła pod poprzeczkę. W ostatnich kiklu minutach Nadnarwianka ruszyła do przodu. Ofensywę wspierał Andrzej Elak, który jako najbardziej doświadczony zawodnik próbował kreować akcje w ofensywie. Po jednym z jego zagrań piłka nieomal wpadła ,,za kołnierz” bramkarza Huraganu.
Ostatecznie jednak trzy punkty zostały w Wołominie, a o wyniku rozstrzygnął karny po faulu, który w sporej mierze wynikał z nikłego doświadczenia Bonieckiego. Mecz w Wołominie przypominał konfrontację na Targówku, również przegraną po jedenastce. To już trzecia porażka Nadnarwianki z rzędu w lidze. Nic więc dziwnego, że obiekt Huraganu piłkarze Mateusza Miłoszewskiego opuszczali wyraźnie rozgoryczeni.
Mateusz Leleń
Huragan to jedna z czołowych drużyn w lidze. Niestety, obecny terminarz Nadnarwianki spowodował, że pułtuszczanie do Wołomina jechali po ciężkich spotkaniach z Targówkiem i Przasnyszem, w których przegrywali. Od początku sobotniego meczu gospodarze nie prezentowali jednak niczego szczególnego. Przez pierwsze pół godziny meczu gra toczyła się niemal wyłącznie w środkowej strefie boiska. Dość ciekawie wyglądała konfrontacja środkowych pomocników obydwu drużyn. Dyrygujący grą Huraganu Paweł Iwanowski, który jeszcze rok temu grał w barwach Nadnarwianki, wypadł lepiej od Andriej Kliuchyka jeśli chodzi o grę w ofensywie. Z drugiej strony Ukrainiec lepiej prezentował się w destrukcji, kilka razy rozbijając groźne akcje rywala. Do przerwy bramki nie padły, ale też trudno o gole drużyny praktycznie nie stwarzają sobie strzeleckich okazji. Zresztą nawet najgroźniejsza akcja pierwszej odsłony nie została zakończona strzałem. W 40 minucie błąd Rafała Bonieckiego wykorzystał pomocnik Huraganu i wpadł z piłką w pole karne, dośrodkował, ale Stępniowi zabrakło centymetrów, aby dotknąć piłki i skierować ją do siatki. Nadnarwianka chciała odpowiedzieć, ale w pierwszej odsłonie stać ją było jedynie na kilka zupełnie niegroźnych uderzeń.Ciekawiej zrobiło się dopiero po zmianie stron. Już w 48 minucie Fabian Kotarski znalazł się w dogodnej sytuacji po podaniu z głębi pola. Zdecydował się na strzał głową z pierwszej piłki, który bez trudu złapał golkiper gości. Gdyby 22-letni pomocnik przyjmował piłkę, a dopiero potem uderzał, akcja miałaby większe szanse powodzenia.Następnym z pułtuszczan, który mógł zdobyć gola był Emil Rembiejewski. Dwukrotnie jego próby zostały jednak zablokowane przez defensorów rywala. Najpierw podawał mu Adam Warda, potem zagrywał Jakub Polniak. Gospodarze odpowiadali głównie strzałami z dystansu. Na te decydowali się przede wszystkim Iwanowski i czarnoskóry Kingsley. Całkiem dobrze w bramce gości bronił jednak Jan Baczyński, który debiutował w zespole Nadnarwianki. Pewne uwagi można było mieć właściwie jedynie do jego niezbyt pewnych interwencji przy dośrodkowaniach.Gdy już wydawało się, że w meczu nie padną bramki, sposób na Baczyńskiego znalazł, po strzale z rzutu karnego, Iwanowski. W 85 minucie Boniecki w niezbyt groźnej sytuacji sfaulował stojącego tyłem do bramki rywala. Sędzia podyktował jedenastkę, już trzecią przeciw pułtuszczanom w tym sezonie. Po perfekcyjnym strzale Iwanowskiego piłka wpadła pod poprzeczkę. W ostatnich kiklu minutach Nadnarwianka ruszyła do przodu. Ofensywę wspierał Andrzej Elak, który jako najbardziej doświadczony zawodnik próbował kreować akcje w ofensywie. Po jednym z jego zagrań piłka nieomal wpadła ,,za kołnierz” bramkarza Huraganu. Ostatecznie jednak trzy punkty zostały w Wołominie, a o wyniku rozstrzygnął karny po faulu, który w sporej mierze wynikał z nikłego doświadczenia Bonieckiego. Mecz w Wołominie przypominał konfrontację na Targówku, również przegraną po jedenastce. To już trzecia porażka Nadnarwianki z rzędu w lidze. Nic więc dziwnego, że obiekt Huraganu piłkarze Mateusza Miłoszewskiego opuszczali wyraźnie rozgoryczeni.
Mateusz Leleń
|